Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 094 678 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Rozdział 4

niedziela, 29 sierpnia 2010 20:04

O godzinie 14:OO zakończyły się zajęcia i z czystym sumieniem mogłam iść do domu. Nie chciało Mi się czekać na parkingu na tatę. Wciąż byłam na niego wściekła. Fustracja wypełniała Mi żołądek, obym tylko nie spotkała Ricka lub Ashley! Jednak Rick czekał już na mnie z tym swoim szelmowskim uśmiechem. Sprawił, że serce zabiło Mi mocniej, zadrrzałam mimowolnie. Wyglądał jak Adonis w ludzkiej postaci wsparty nonszalancko o barierkę schodów. Przy nim wydawałam się niczym, przy nim i Ashley. Stała obok niego czarując go spojrzeniami i ''inteligentką'' gadką. Moje dłonie złożyły już się w piąstki jednak powstrzymałam się.

- Yris! - Rozległ się aksamitny baryton tuż za mną. Powoli odwróciłam się a kolana ugięły się pode mną. Całe szczęście Rick złapał mnie (w pasie!) i przyciągnął do siebie. Myślałam, że zemdleję z wrażenia, wyciągnęłam dłoń aby musnąć opuszkami palców jego opaloną twarz. Jednak odciągnął delikatnie moją dłoń i podprowadził mnie do ławki siadając tuż obok mnie. Nachylił sie do mojego ucha i wyszeptał aksamitnie.

- I co z naszą umową? - Jego głos pieścił Mi uszy jak najpiękniejsza piosenka. Już miałam mu wyjaśnić całą prawdę gdy omiotła mnie fala podniecenia. Nie mogłam zepsuć tego co zaistniało między nami. Jeśli takim to można nazwać. Byłam gotowa kłamać jak z nut.

- Załatwione. - Wyszeptałam automatycznie rumieniąc się. Dziś kłamstwa szły mi z niesamowitą prostotą. Miałam dziwne wrażenie, że to co robię jest słuszne. Abym zabrzmiała bardziej przekonująco pokiwałam głową nachylając do niego głowę aby oprzeć ją o jego wyrzeźbione jak z kamienia ramię. Jednak on wstał pośpiesznie i podszedł do Ashley z uradowaną miną. Po chwili ona rzuciła mu się na szyję i zatracili się w chwili nie zwracając na nic innego uwagi. Westchnęłam, ktoś siedzący obok mnie również. Przyjrzałam się jej, była to długowłosa brunetka o ciemnozielonych oczach, Madlen Carter. Doskonale wiedziałam co czuje, też była zakochana w Ricku.

- Wkurza Cię ta Ashley...? - Zapytałam nieśmiało Madlen z delikatnym uśmiechem. Może znajdziemy wspólny język? Jednak ona spojrzała na mnie wzburzona i oddaliła się. Nie pozostało Mi nic innego jak opuścić budynek szkoły udając się do domu.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Rozdział 3

niedziela, 29 sierpnia 2010 10:03

Przez cały dzisiejszy dzień nie mogłam przestać myśleć o wydarzeniu przy samochodzie... Jak mogłam dać się tak łatwo omotać? Ale z drugiej strony Rick jest takim niesamowitym kusicielem. W końcu wbrew własnej woli uległam jego prośbie. Na lekcjach zostałam dwukrotnie upomniana przez nauczycieli. Po godzinie pierwszej postanowiłam udać się do gabinetu taty. Był on na końcu wąskiego korytarza, im bliżej niego się znajdowałam tym bardziej doskwierał Mi skurcz. Gdy znalazłam się u celu nieśmiało zapukałam kołatką w kształcie lwiej paszczy (tata zawsze lubił ekscentryczne dodatki) i nie czekając na odpowiedź śmiało nacisnęłam klamkę wkroczywszy do środka. Gabinet ten był urządzony dosyć nietypowo, bardziej przypominał salonik. Ściany były w kolorze kanarkowo-seledynowym, na środku leżał biały a wyświechtany dywan a ściany zdobiły zdjęcia moje i Jima (uch!). Tata siedział przy olbrzymim biórku uśmiechając się szeroko na mój widok. 

- Jak tam, córciu? - Zapytał nie przestając się uśmiechać. Zbliżyłam się do biurka z usilną próbą uśmiechu, nie zabardzo chciało Mi się kłamać. Usiadłam na wygodnym fotelu przed nim i przełknęłam ślinę ''OK, dasz radę Irma!''. Dopingowałam się uparcie w myślach aby nie otworzyć ust i nie zamilknąć. 

- Tato... - Zaczęłam starając się nie patrzeć mu w oczy. - Moja koleżanka z roku ma bardzo kiepską średnią z Twojego przedmiotu... nazywa się Jonhson. - Wybąkałam z regularnymi przerwami łapiąc oddech i niemalże wypluwając słowo ''koleżanka''. - Zastanawiam się czy nie dał byś jej zaliczenia na Moją prośbę? - Zacisnęłam błagalnie powieki aby o nic nie pytał. Jednak on wdał się w chwilowe zamyślenie i po krótkim rozwarzaniu odchrząknął :

- Córciu, jeśli tego bardzo chcesz... ale w sumie jeśli jest mierną uczennicą... nie i jeszcze raz nie, nie zgodzę się. - Zagrzmiał waląc pięścią w biurko. W moich oczach już niemal lśniły łzy, i jak ja powiem Rickowi, że Mi się nie powiodło. A może gdyby się udało z wdzięczności zaprosiłby mnie na bal jesienny? 

- Proszę... - Wyszeptałam błagalnie z nadzieją w głosie. Lecz jego bezlitosne ''nie'' już widać było w jego spojrzeniu. Nie czekając na kolejną odpowiedź wyszłam z gabinetu trzaskając drzwiami. Usiadłam na parapecie i ukryłam twarz w dłoniach, nagle poczułam na sobie czyjąś rękę. Nie była ona umięśniona i opalona jak Ricka, była blada, chuda i mizerna. Odwróciłam się zaskoczona, przede mną stał Martin Gomez - szkolna oferma. Patrzył na mnie z politowaniem zza grubych szkieł. Odsunęłam się gwałtownie, jednak nie zraziło go to, uśmiechnął się łagodnie i odrzekł :

- Ten kto Cię zranił naprawdę nie ma serca... - Wyszeptał z troską gotowy aby mnie objąć w geście pocieszenia. Zeskoczyłam z parapetu z okrzymiem ''Zostaw mnie!'' i wstydząc się sama za siebie za takie potraktowanie Martina pobiegłam wzdłuż korytarza


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Witajcie ^.^

sobota, 21 sierpnia 2010 21:34

Mój blog opisuje głównie dziennik 13-letniej Irmy Brown, ale chciałam też aby był nawiązaniem do autorki. A więc coś o mnie, moim internetowym pseudonimem jest ''Rademenez'', czemu? Kiedyś na antenie TVP2 leciał serial dla dzieci pod tytułem ''Siedem życzeń'' w którym właśnie występował kot tym imieniem, który spełniał tytułowe ''Siedem życzeń''. Stąd ten pseudonim :) Jestem 13-letnią autorką opowiadań, to moje hobby a również swego rodzaju wyzwanie. Bo żeby napisać dobre opowiadanie trzeba mieć nieograniczoną głębie. Myślę, a przynajmniej mi się tak wydaję, że mam ''dużą'' głębie :) Ale w tym ''Kąciku Autorki'' nie chodzi mi tylko o wyrażenie siebie, ale i o dzielenie się z moimi czytelnikami linkami, zdjęciami, recenzjami, propozycjami na nowe rozdziały... Macie pomysł, coś wam chodzi po głowie? Śmiało, wyżyj się tutaj;)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Rozdział 2

sobota, 21 sierpnia 2010 20:49

Przez kilka minut kluczyliśmy między samochodami szukając wolnego miejsca, wreszcie tato (jak zwykle ma to w zwyczaju) najnormalniej w świecie wkurzył się i zaparkował na poboczu krawężnika. Wysiadł z samochodu w towarzystwie małego Jima i oboje skierowali się do gmachu przedszkola. W tym czasie ja pozostałam w samochodzie czekając na ojca. Położyłam nogi na drugim siedzeniu i wyciągnęłam z plecaka dziennik, zaczęłam w nim opisywać dzisiejszy poranek, gdy nagle ktoś zastukał w szybę.
- Tato, tak szybko? - Zapytałam z niedowierzaniem w głosie i odwróciłam się przodem do szyby w nadziei na zobaczenie w niej okrągłej i rumianej twazy ojca. Zamiast tego moim oczom ukazała się zupełnie inna twarz. Pisnęłam ze strachu, a może z podniecenia, w szybę samochodu taty zastukał chcąc zwrócić moją uwagę nie kto inny jak Rick Thompson! Serce zaczęło łomotać mi niebezpiecznie szybko, jak gdyby miało lada chwila wyrwać mi się z pierwsi. Otworzyłam leciutko drzwi i wyszłam na zewnątrz stajac oko w oko z przystojnym, opalonym na brąz brunetem.
- Cześć, Yris. - Uśmiechnął się do mnie ukazując swoje równe, śnieżnobiałe zęby. Mimo, że mylił moje imię od lat to i tak nie mogłam się oprzeć jego subtelnej symfonii głosu. Z trudem opanowałam bicie serca i przylgnęłam do drzwiczek.
- Cześć, Rick. - Starałam się aby mój głos brzmiał normalnie, jednak nadaremno. Rick zachichotał, ale zaraz potem wrócił do konkretów.
- Słuchaj, moja dziewczyn... ekhem... bliska znajoma, Ashley Jonson ma problemy z zaliczeniem historii. A słyszałem, że uczy jej twój tatuś, mogłabyś załatwić dla niej zaliczenie?
W tej chwili nie słuchałam jego słów, skupiałam się na tonie. Był ciepły i opiekuńczy, pełen troski. Dopiero jego ostatnie zdanie ściągnęło mnie na ziemię i zrozumiałam, że od chwili gdy się pojawił gapię się na niego z ręką na sercu i zapartym tchem.
- Rick... ale to nie fair... - Bąknęłam, to jedyne na co się zdobyłam. Jednak Rick omiótł mnie swoim pełnym czułości spojrzeniem, przybliżył się do mnie, to był najcudowniejszy moment w moim życiu, nasze twarze były tylko dwadzieścia centymetrów od siebie, czułam wyraźnie jego perfumy... Jednak nie przybliżył swych ust do moich, które już ułożyły się w dziubek, który aż się prosił o całus. Przybliżył je do mojego ucha i wyszeptał czule:
- Proszę Cię... - Jak mogłam odmówić temu szeptowi, aż mnie przeszły dreszcze...
- Zgoda... - Wydusiłam otrząsając się z szoku, Rick uśmiechnął się z satysfakcją.
- No to do zobaczenia Yris! - Zawołał i odszedł od samochodu.
- Jestem Irma! - Zdążyłam odkrzyknąć, ale on już nie usłyszał.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział 1

sobota, 21 sierpnia 2010 19:45

Dzisiaj podczas pierwszego dnia szkoły zrozumiałam dwie ważne żeczy .
Po pierwszę : Jak księżniczki żyją tylko ładne dziewczyny. 
Po drugie : Jeśli nie ocenisz człowieka po wyglądzie może dojść do wielu nieprzyjemnych sytuacji ( jak było w moim przypadku ).
Kiedyś wydawało mi się inaczej że raczej powinno to być tak : Nie ważne czy jesteś mądra czy głupia bo ważne jest wnętrze .
Oraz : Nie oceniaj książki po okładce . A teraz chyba moje przemyslenia są niepotrzebne . Już na pierwszej godzinie palnełam coś głupiego przed 
Rickiem Thompsonem który strasznie mi sie podoba . Ale on już chyba ma dziewczynę - Madlen Carter wiem że ona się do niego klei jak lep na muchy .
Albo widzę jak się ogląda za Ashley Jonhson tą śliczną dziewczyną z równoległej klasy ach jak ja jej zazdroszcze jest kapitanem szkolnej drużyny 
cheerleaderek , śpiewa w szkolnym zespole , wspaniale pływa i jest taka wygimnastykowana . Ach jak ja bym chciała być taka jak ona . 
No ale cóż przynajmniej jestem mądra ale z drugiej strony...nie jestem zbytnio urodziwa. Co poradzić , jestem jaka jestem. Ale najlepiej zacznę od samego początku :
Śnił mi się właśnie ten jeden z pięknych , lecz nierealnych snów. Byłam wysoką , piękną , pewną siebie szatynką. Miałam piękne , opadające do pasa , lśniące , idealnie proste włosy , piękne , głębokie , orzechowe oczy , w których odbijał się blask. Byłam gwiazdą szkolnej kapeli , kapitanem cheerleaderek , wspaniale pływałam i przede wszystkim , podobałam się Rickowi Thompsonowi. Krótko mówiąc byłam moją kopią Ashley Jonhson , tyle , że na dodatek mądrą. Śniłam , że wszystkie popularne dziewczyny chciały się ze mną przyjaźnić , wszyscy fajni chłopcy chcieli zapraszać mnie na imprezy , lecz ja byłam tylko oddana Rickowi. Rick zaprosił mnie na piknik nad brzegiem jeziora , patrzyliśmy sobie głęboko w oczy , przybliżaliśmy się do siebie , już czułam zapach jego perfum , już miałam zatopić w nim usta... Gdy naglę do ponurej rzeczywistości przywrócił mnie dźwięk budzika , oznajmiającego godzinę 7 : 00. Usłyszałam ciężkie kroki na korytarzu , to Tom Brown - mój tata. Po chwili usłyszałam tupot małych stóp mojego , młodszego brata - Jima Browna. Po paru minutach usłyszałam też ciche nucenie pod nosem mojej mamy - Alice Brown. Wygląda na to że wszyscy już są na nogach , oprócz mnie. Naglę do mojego pokoju z hukiem wpada Jim , bezskutecznie próbuję zwalić go z łóżka , lecz na próżno. Przez chwilę walczymy oboje na poduszki aż wreszcie przychodzi mama , aby nas rozdzielić. Bierze Jima na kolana i grozi mu palcem.
- Kochanie , tak się nie robi , zostaw swoją siostrę w spokoju i daj jej chwilę prywatności. 
Ostrzegła go mama , codziennie mówi mu to samo ale i tak nie skutkuję. Mama spojrzała na mnie i rzuciła tylko , a z resztą jak co dzień to samo.
- Nie pozwalaj mu na to , jesteś jego starszą siostrą. 
Po czym , jak zwykle , wychodzi z pokoju razem z Jimem. Gdy wyszli powoli , ociągając się , wstałam i stanęłam przed lustrem. Zobaczyłam w nim 13-letnią dziewczynę z potarganą , brązową czupryną , zaspaną , bez najmniejszego wyrazu twarzą , lekko piegowatą. Zawszę , gdy tylko wstanę , przeglądam się w lustrze , nie dlatego że jestem próżna , ale zastanawiam się , co by można zmienić w moim wyglądzie. Kolejne , co zrobiłam to skompletowałam części garderoby. Włożyłam , długą , aż po same kostki , plisowaną spódnicę , hipisowską , bawełnianą bluzkę w kwiaty , pomarańczowe pończochy i czerwone półbuty na sprzączce. Przejrzałam się w lustrze , nie było najgorzej. 
- Irma , jest już dwadzieścia po siódmej, dosyć tego strojenia , zejdź na dół , śniadanie na stole. 
Zawołał z dołu Tom Brown , mój tata. Wzdycham głośno , jeszcze raz rzucam ostatnie spojrzenie na lustrzane odbicie Irmy Brown i schodzę na dół. Mama - jak zwykle w skowronkach , wesoła i pogodna jak zawsze. Tata - raczej niedospany i wyglądający na zmęczonego. Jim - jak najbardziej pełny życia i ruchliwy , od razu gdy tylko zajęłam miejsce przy stole zepchnął mnie z krzesła tłumacząc , że to jego miejsce. No nic , usiadłam obok wpatrując się dwuznacznie w moją porcję owsianki. 
Tylko mama zauważa mój zły humor , pyta jak zwykle dosyć delikatnie .
- Czy chcesz o czymś pogadać , słonko ?
A ja jak zwykle odpowiadam.
- Nie , nie , jest wszystko ok.
Dopiero wtedy tata zaczyna okazywać zainteresowanie tematem mówiąc.
- Nam możesz wszystko powiedzieć.
Potem już do tego tematu nie wracamy. Po śniadaniu tata podwozi mnie i Jima do szkoły i do przedszkola , a mama zostaje w domu. Z tatą nawet w szkole się nie rozstaję , uczy u mnie w biologii. Wyglądam przez okno , widzę grupkę ładnych dziewcząt z mojej szkoły. Wzdycham , są takie śliczne. Kwadrans później przyjeżdżamy na parking. Widzę Ricka Thompsona otoczonego swoimi kolesiami. 
- To twoi koledzy ?
Zapytał tata bez najmniejszego zainteresowania. 
- Nie znam ich. 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 23 kwietnia 2014

Licznik odwiedzin:  79  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Archiwum

O mnie

Jestem zwykłą 13-latką. Uwielbiam pisać opowiadania i rozmawiać z ludźmi. Mój charakter jest grą pozorów, raz otwarta a raz skryta. Jednak blog jest dla mnie wyjątkowym miejscem, tutaj mogę się wyżyć lub wyżalić z problemów lub przelać mój humor na moją postać. Kim jestem? Mów mi Rademenez, wystarczy? Tymczasem zapraszam do czytania mojego bloga.

O moim bloogu

Zapraszam do czytania kolejnych przygód tytułowej ''Dziewczyny z Marsa'' :)

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 79

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl